
Tesla wyprodukowała 10 mln aut. Teraz zaczyna się trudniejsza połowa
Tesla wyprodukowała swój 10-milionowy samochód elektryczny. Jubileuszowym egzemplarzem został czarny Model Y, który opuścił linię montażową fabryki we Fremont. Osiągnięcie jest imponujące, szczególnie że pierwszy milion pojazdów zajął firmie znacznie więcej czasu niż kolejnych dziewięć. Teraz pozostaje drobiazg: udowodnić, że następne 10 mln powstanie równie szybko.
Jubileuszowy Model Y z Fremont
Informację o wyprodukowaniu 10-milionowego samochodu Tesla przekazała 30 lipca 2026 roku. Model Y w kolorze Diamond Black powstał w zakładzie we Fremont w Kalifornii — fabryce mającej szczególne znaczenie dla historii firmy. To właśnie tam rozpoczęła się masowa produkcja Modelu S, a następnie Modelu X, Modelu 3 i Modelu Y. Milionowy samochód zbudowano w 2020 roku, co oznacza, że przejście od jednego do 10 mln pojazdów zajęło Tesli zaledwie sześć lat.
Firma stała się pierwszym producentem zajmującym się wyłącznie samochodami elektrycznymi, który przekroczył granicę 10 mln wyprodukowanych egzemplarzy. BYD wcześniej informował o podobnym wyniku dla pojazdów zelektryfikowanych, ale w jego statystykach znajdowały się również hybrydy typu plug-in. Tesla może więc postawić przy swoim wyniku niewielką, lecz marketingowo całkiem użyteczną gwiazdkę: wszystkie były w pełni elektryczne (źródło: Tesla, InsideEVs)
Od „production hell” do produkcji masowej
Kamień milowy pokazuje skalę przemiany Tesli. Firma, która przy uruchamianiu produkcji Modelu 3 zmagała się z tak zwanym „production hell”, obecnie w jednym kwartale dostarcza niemal pół miliona samochodów. W drugim kwartale 2026 roku Tesla wyprodukowała 451 758 pojazdów, a klientom przekazała 480 126 egzemplarzy. Ponad 97 proc. dostaw stanowiły Model 3 i Model Y. To z jednej strony potwierdza skuteczność skalowania produkcji, a z drugiej przypomina, że znaczną część samochodowego imperium nadal podtrzymują dwa modele.
Tesla zbudowała fabryki w Stanach Zjednoczonych, Chinach i Niemczech, stworzyła globalną sieć dostaw oraz nauczyła się produkować samochody elektryczne w skali, z którą jeszcze kilkanaście lat temu nie kojarzono młodego producenta z Kalifornii. Branża motoryzacyjna otrzymała tym samym dość kosztowną lekcję, że elektryczne auta nie muszą być wyłącznie niszowym eksperymentem (źrodło: Tesla Investor Relations)
Kolejne 10 mln może być trudniejsze
Samo tempo produkcji nie rozwiązuje jednak wszystkich problemów firmy. Tesla mierzy się z coraz silniejszą konkurencją, szczególnie ze strony chińskich producentów, oraz presją na obniżanie cen. W drugim kwartale średni przychód przypadający na sprzedany samochód spadł z 45 345 do 42 730 dolarów. Mimo rekordowych dostaw firma nie spełniła oczekiwań analityków dotyczących zysku, a wolne przepływy pieniężne po raz pierwszy od ponad dwóch lat były ujemne. Jednocześnie Tesla planuje przeznaczyć w 2026 roku ponad 25 mld dolarów na rozwój infrastruktury, sztucznej inteligencji, autonomicznej jazdy, robotaksówek oraz humanoidalnych robotów.
Powstaje więc interesujący paradoks. Elon Musk chce, aby inwestorzy przestali postrzegać Teslę wyłącznie jako producenta samochodów. Środki potrzebne do zbudowania tej technologicznej przyszłości nadal musi jednak w dużej mierze zarobić producent samochodów. Najwyraźniej najskuteczniejszym sposobem na przestanie bycia firmą motoryzacyjną jest najpierw sprzedanie bardzo dużej liczby aut. Reuters
Historyczny wynik nie kończy wyścigu
Wyprodukowanie 10 mln samochodów pozostaje jednym z najważniejszych osiągnięć Tesli. Firma udowodniła, że jest w stanie przejść od krótkich serii drogich pojazdów do globalnej produkcji masowej i realnie wpłynąć na kierunek rozwoju całej branży.
Droga do kolejnego takiego wyniku może być jednak bardziej wymagająca. Tesla potrzebuje nowych modeli, musi chronić rentowność podstawowej działalności i jednocześnie finansować kosztowne projekty związane z AI oraz robotyką. Dziesięciomilionowy Model Y zasługuje więc na konfetti. Tyle że pracownicy fabryki prawdopodobnie nie powinni jeszcze odkładać mioteł zbyt daleko — sprzątanie po jubileuszu to łatwiejsza część zadania.
Anna Rajczak