Tesla pożegnała samochody, które ją zbudowały. Teraz fabryka ma produkować milion robotów rocznie

Tesla pożegnała samochody, które ją zbudowały. Teraz fabryka ma produkować milion robotów rocznie

Tesla pokazała nagranie z demontażu oryginalnej linii montażowej Modelu S i Modelu X w fabryce Fremont. Cała operacja zajęła zaledwie 46 dni. Z hali zniknęły przenośniki, robotyczne ramiona, maszyny oraz elementy infrastruktury wykorzystywane wcześniej do produkcji dwóch najstarszych modeli firmy. Nie był to jednak zwykły remont. W zwolnionym miejscu Tesla zamierza uruchomić produkcję humanoidalnego robota Optimus. Firma, która przez lata przekonywała świat do samochodów elektrycznych, najwyraźniej uznała, że samochody są już nieco zbyt przewidywalne. Teraz chce produkować ludzi. Tylko elektrycznych, pozbawionych potrzeby urlopu i prawdopodobnie aktualizowanych przez Wi-Fi.

„Koniec pewnej epoki” pokazany w przyspieszonym tempie

Film opublikowany przez oficjalne konto Tesla Manufacturing otrzymał wymowny opis: „End of an era”. Na nagraniu widać, jak maszyny rozbierają linię, która przez lata służyła do budowy Modelu S i Modelu X. Betonowe fragmenty podłogi zostały skute, urządzenia wywiezione, a przestrzeń przygotowana pod kolejną inwestycję. Model S był produkowany we Fremont od 2012 roku, natomiast Model X dołączył do niego w 2015 roku. Ostatnie egzemplarze obu samochodów opuściły linię w maju 2026 roku, po odpowiednio około 14 i 11 latach produkcji.

Dla Tesli to symboliczne pożegnanie. Model S był samochodem, który udowodnił, że auto elektryczne może być szybkie, luksusowe i pożądane nie tylko przez osoby posiadające własną instalację fotowoltaiczną oraz wyjątkowo rozbudowaną kolekcję lnianych toreb. Model X z kolei wniósł do segmentu SUV-ów elektrycznych drzwi Falcon Wing, czyli rozwiązanie pokazujące, że nawet wejście do samochodu może wymagać czujników, skomplikowanego mechanizmu i kilku dodatkowych punktów potencjalnej awarii.

Tesla nie chce być już tylko producentem samochodów

Zakończenie produkcji Modelu S i Modelu X zostało zapowiedziane przez Elona Muska na początku 2026 roku. Tesla zdecydowała się przeznaczyć powierzchnię fabryki Fremont na rozwój programu Optimus, a więc humanoidalnych robotów projektowanych do wykonywania pracy fizycznej. Podczas prezentacji wyników za pierwszy kwartał 2026 roku Musk mówił, że linia we Fremont ma być przygotowana do produkowania docelowo nawet miliona robotów rocznie. Druga, znacznie większa linia planowana w Teksasie miałaby w dalszej perspektywie osiągnąć zdolność produkcyjną na poziomie 10 milionów jednostek rocznie. Są to jednak cele deklarowane przez Teslę, a nie obecne wyniki produkcji.

Pierwsza ograniczona produkcja Optimusa we Fremont ma według wcześniejszych zapowiedzi ruszyć pod koniec lipca lub w sierpniu 2026 roku. Tesla nie przedstawiła jeszcze pełnych danych dotyczących kosztu robota, jego ostatecznej specyfikacji ani harmonogramu sprzedaży klientom zewnętrznym. Na razie wiadomo więc, że linia samochodów została zdemontowana. Robot, który ma ją zastąpić, nadal pozostaje produktem znajdującym się pomiędzy demonstracją technologiczną a bardzo ambitną obietnicą. W świecie Tesli jest to właściwie standardowy etap poprzedzający określenie czegoś jako „rewolucji”.

Model S i Model X przestały mieć znaczenie dla wyników

Decyzja o zakończeniu produkcji dwóch flagowych modeli nie wynika wyłącznie z fascynacji Elona Muska robotami. Model S i Model X od dawna odpowiadały za niewielką część sprzedaży Tesli. Tańsze Modele 3 i Y zdominowały strukturę dostaw firmy. W 2025 roku stanowiły około 97 proc. wszystkich dostarczonych samochodów Tesli. Kategoria „pozostałe modele”, obejmująca między innymi Model S, Model X, Cybertrucka i ciężarówkę Semi, liczyła łącznie około 50,9 tys. pojazdów.

Utrzymywanie osobnej linii produkcyjnej dla coraz mniej popularnych samochodów stawało się więc trudniejsze do uzasadnienia. Szczególnie że Tesla koncentruje obecnie większość swojej sprzedaży na Modelu 3 i Modelu Y, rozwija usługę Robotaxi, przygotowuje Cybercaba i inwestuje miliardy dolarów w sztuczną inteligencję. Model S pomógł stworzyć współczesną Teslę. Ostatecznie przegrał jednak z arkuszem kalkulacyjnym oraz wizją robota, który być może kiedyś sam będzie potrafił ten arkusz wypełnić.

Optimus ma stać się większym biznesem niż samochody

Elon Musk wielokrotnie sugerował, że roboty humanoidalne mogą w przyszłości mieć dla Tesli większe znaczenie niż jej działalność samochodowa. Optimus ma wykonywać zadania powtarzalne, fizyczne, niebezpieczne lub zwyczajnie nieatrakcyjne dla ludzi. W pierwszej kolejności roboty mają być wykorzystywane we własnych fabrykach Tesli. Miałyby między innymi przenosić elementy, sortować części i wykonywać proste czynności produkcyjne. Dopiero później firma mogłaby rozpocząć ich szerszą sprzedaż innym przedsiębiorstwom i klientom indywidualnym.

Musk określał Optimusa jako potencjalnie największy produkt w historii Tesli. Jednocześnie firma nadal nie zaprezentowała finalnej wersji trzeciej generacji robota. Prezes tłumaczył opóźnianie pokazu obawami, że konkurenci mogliby analizować nagrania klatka po klatce i kopiować rozwiązania Tesli. To dość wygodna sytuacja. Produktu nie można jeszcze dokładnie ocenić, ponieważ jest zbyt przełomowy, aby go pokazać. Należy jednak natychmiast uwierzyć, że będzie produkowany w milionach egzemplarzy.

Samochody nadal sprzedają się Tesli całkiem dobrze

Zmiana kierunku nie oznacza, że Tesla całkowicie porzuca motoryzację. W drugim kwartale 2026 roku firma dostarczyła 480 126 samochodów, ustanawiając kwartalny rekord i przekraczając oczekiwania analityków. Poprawie wyników pomogło między innymi odbicie sprzedaży w Europie oraz większy popyt na Model 3 i Model Y. Tesla nadal rozwija także Robotaxi i rozszerza autonomiczne przewozy na kolejne amerykańskie miasta. Na początku lipca usługa została udostępniona w Miami. Pozostaje ona jednak stosunkowo niewielka w porównaniu z flotą Waymo, a wcześniejsze testy Reutersa wskazywały na długie oczekiwanie i okresowy brak dostępnych pojazdów.

Firma znajduje się więc w nietypowej sytuacji. Sprzedaje rekordową liczbę samochodów, a jednocześnie stara się przekonać inwestorów, że jej przyszłość nie zależy przede wszystkim od samochodów. Tesla coraz częściej przedstawia się jako przedsiębiorstwo zajmujące się „fizyczną sztuczną inteligencją”. Samochody są w tej narracji ruchomymi robotami, Cybercab jest robotem świadczącym usługi transportowe, a Optimus ma być robotem chodzącym. Najwyraźniej łatwiej podnieść wycenę firmy technologicznej, gdy każdy produkt zostanie nazwany robotem.

Największym problemem Optimusa pozostaje skala

Zbudowanie pojedynczego robota wykonującego zaplanowane zadanie podczas prezentacji to jedno. Produkowanie setek tysięcy niezawodnych maszyn, które będą bezpiecznie poruszać się wśród ludzi, jest znacznie trudniejsze. Optimus potrzebuje sprawnych dłoni, precyzyjnego układu napędowego, odpowiednio wydajnej baterii i systemu sztucznej inteligencji potrafiącego reagować na nieprzewidziane sytuacje. Każda jednostka musi też być wystarczająco tania, aby zakup robota miał ekonomiczny sens.

Tesla posiada ogromne doświadczenie w masowej produkcji, projektowaniu napędów elektrycznych, baterii i systemów wizyjnych. Nadal nie wiadomo jednak, czy kompetencje zdobyte podczas budowania samochodów można równie łatwo wykorzystać przy produkcji humanoidów. Samochód nie musi zachować równowagi, podnieść delikatnego przedmiotu ani zorientować się, że stojący obok człowiek właśnie zmienił zdanie.

Z drugiej strony samochód również kiedyś nie musiał samodzielnie wozić pasażerów po Miami. W Tesli granica między produktem a eksperymentem od dawna jest dość elastyczna.

Tesla naprawdę pali mosty za Modelami S i X

Demontaż linii w 46 dni pokazuje, że decyzja o zakończeniu produkcji Modelu S i Modelu X nie jest chwilową przerwą. Tesla fizycznie usunęła infrastrukturę, która służyła do budowania tych samochodów. Nie ma więc linii, którą można szybko ponownie uruchomić, gdyby firma zmieniła zdanie. Powrót modeli w dotychczasowej formie wymagałby kolejnej kosztownej inwestycji. Tesla postawiła wyraźny zakład: przestrzeń fabryczna jest obecnie więcej warta jako miejsce produkcji Optimusa niż jako miejsce budowania luksusowych samochodów elektrycznych.

Może się okazać, że firma rozpoczyna właśnie kolejny przełomowy rozdział. Może też przez kilka lat produkować niewielką liczbę bardzo drogich robotów, podczas gdy konkurencja będzie sprzedawała samochody klientom, którzy nadal potrzebują samochodów. Jedno jest pewne: Model S i Model X nie zostały zastąpione nową generacją. Zostały zastąpione obietnicą humanoidalnego pracownika. Tesla nie zamknęła więc jedynie linii produkcyjnej. Zamieniła kawałek historii motoryzacji w bardzo duży zakład o to, że przyszłość będzie chodziła na dwóch nogach.

Anna Rajczak

Przewijanie do góry
Ta witryna jest zarejestrowana pod adresem wpml.org jako witryna rozwojowa. Przełącz się na klucz witryny produkcyjnej na remove this banner.