
Musk zapowiada więcej jazdy bez człowieka w USA, czyli robotaxi znowu jest „już prawie”
Elon Musk zapowiedział, że Tesla spodziewa się szerszego wykorzystania samochodów autonomicznych bez ludzkich operatorów bezpieczeństwa w USA jeszcze w 2026 roku. Szef Tesli mówił o tym podczas Smart Mobility Summit w Tel Awiwie, gdzie stwierdził, że auta bez monitorów bezpieczeństwa działają już w Teksasie, a firma chce rozszerzać ten model na kolejne części Stanów Zjednoczonych.
Brzmi jak kolejny wielki krok w stronę przyszłości transportu. Albo jak klasyczny odcinek serialu „Tesla obiecuje autonomię”, w którym scenariusz znamy od lat, ale finał sezonu ciągle zostaje przesunięty.
Robotaxi już jeżdżą w Teksasie
Tesla prowadzi usługę robotaxi w Austin, Dallas i Houston. To dla firmy ważne, bo Musk od dawna przekonuje, że Tesla nie jest tylko producentem samochodów elektrycznych, ale przede wszystkim firmą od AI, autonomii i transportu przyszłości. Robotaxi ma być jednym z dowodów, że ta narracja nie jest wyłącznie prezentacją dla inwestorów z efektownymi slajdami.
Problem polega na tym, że sama obecność robotaxi na ulicach nie oznacza jeszcze, że usługa działa jak dojrzały, masowy produkt. To raczej etap, w którym przyszłość już technicznie istnieje, ale czasem nie ma wolnego auta, nie dojeżdża tam, gdzie trzeba, albo wymaga od pasażera spaceru, którego nie zamawiał.
Reuters testował usługę i entuzjazm trochę przyhamował
Według testów Reutersa robotaxi Tesli w Teksasie wciąż zmagają się z problemami typowymi dla wczesnej fazy wdrożenia. Reporterzy wskazywali na długie czasy oczekiwania, okresowy brak dostępności pojazdów oraz miejsca wysiadania oddalone od faktycznego celu podróży. W skrócie: samochód może jechać bez kierowcy, ale klient nadal może dojść pieszo ostatni fragment — bo najwyraźniej autonomia też potrzebuje marginesu błędu.
To ważne, bo robotaxi nie konkuruje tylko z technologiczną wyobraźnią. Konkuruje z Uberem, taksówką, komunikacją miejską i zwykłą cierpliwością pasażera. A pasażer, jak wiadomo, może podziwiać przyszłość, ale zwykle woli dotrzeć pod właściwy adres.
„Bez operatorów bezpieczeństwa” brzmi mocno, ale szczegóły mają znaczenie
Musk mówi o samochodach bez ludzkich monitorów bezpieczeństwa, co z marketingowego punktu widzenia brzmi przełomowo. W praktyce kluczowe pozostaje pytanie: gdzie dokładnie, w jakim zakresie, przy jakich ograniczeniach i jaką flotą? Usługi autonomiczne zwykle działają w określonych strefach, z ograniczeniami operacyjnymi i pod ścisłym nadzorem technicznym, nawet jeśli w pojeździe nie siedzi już człowiek gotowy do przejęcia kierownicy.
I tu zaczyna się różnica między „mamy autonomiczne auta” a „mamy skalowalną usługę, która działa codziennie, masowo i przewidywalnie”. Tesla lubi pierwsze zdanie. Rynek będzie coraz częściej pytał o drugie.
Arizona czeka w kolejce
Tesla ma też pozwolenie na prowadzenie usługi ride-hailing w Arizonie, co może być kolejnym elementem ekspansji poza Teksas. To istotne, bo jeśli firma chce udowodnić, że robotaxi jest czymś więcej niż lokalnym eksperymentem, musi pokazać działanie w różnych miastach, warunkach drogowych i regulacyjnych. Teksas może być poligonem. Arizona może być następnym sprawdzianem. A Stany Zjednoczone jako całość — egzaminem, na którym nie wystarczy powiedzieć „u nas działa”, tylko trzeba jeszcze pokazać, że działa powtarzalnie.
Musk przewiduje autonomiczną dominację w ciągu dekady
Musk stwierdził również, że w perspektywie 5–10 lat samochody sterowane przez AI będą dominować, a nawet 90% dystansu podróży ma być obsługiwane przez pojazdy autonomiczne. To wizja bardzo ambitna — i bardzo muskowa. Tesla nie działa w próżni. Na rynku autonomicznych przejazdów silną pozycję ma Waymo, a regulatorzy coraz uważniej analizują bezpieczeństwo pojazdów bez kierowców. Reuters w tym samym kontekście przypominał m.in. o działaniach naprawczych Waymo dotyczących tysięcy robotaxi po problemach związanych z zalanymi obszarami.
To pokazuje, że autonomiczna jazda nie jest już wyłącznie futurystyczną obietnicą. Jest realnym produktem, który musi radzić sobie z bardzo niefuturystycznymi problemami: pogodą, infrastrukturą, ruchem, błędami map, nietypowym zachowaniem ludzi i przepisami. Czyli dokładnie tym wszystkim, czego nie widać w krótkim demo na scenie.
Anna Rajczak