
Tesla otworzy Model S i X. Klucz do fabryki trzeba mieć własny
Elon Musk zapowiedział, że Tesla udostępni projekty oraz oprogramowanie wycofanych Modeli S i X na zasadach open source. Brzmi to niemal jak zaproszenie do zbudowania własnej Tesli w garażu. W praktyce przydadzą się jeszcze obrabiarki, dostawcy baterii, linia montażowa i budżet niewielkiego państwa.
Informację Musk przekazał 24 lipca na platformie X. Tesla ma postąpić z Modelami S i X podobnie jak wcześniej z pierwszym Roadsterem. Nie podał jednak daty publikacji, dokładnego zakresu materiałów ani rodzaju licencji. Na razie mamy więc obietnicę otwartości, ale jeszcze bez drzwi, zawiasów i klamki.
Co Tesla zamierza udostępnić?
Deklaracja sugeruje publikację dokumentacji konstrukcyjnej oraz oprogramowania obu samochodów. Mogłyby się w niej znaleźć schematy instalacji elektrycznej, dokumentacja podzespołów, informacje o komunikacji między sterownikami, pliki projektowe, narzędzia diagnostyczne oraz fragmenty kodu.
Na razie nie wiadomo jednak, czy Tesla rzeczywiście udostępni kompletne modele CAD, dokumentację baterii i napędów, listy materiałowe, kod źródłowy sterowników oraz dane potrzebne do produkowania części. Musk nie wyjaśnił również, czy materiały będą dotyczyły wszystkich wersji Modelu S i X, czy jedynie ich pierwszych generacji. Samochody były rozwijane odpowiednio od 2012 i 2015 roku, dlatego jedna nazwa modelu obejmuje kilka istotnie różnych platform sprzętowych.
Według serwisu Not a Tesla App publikacja ma nastąpić w przyszłości, ale Tesla nie przedstawiła jeszcze harmonogramu ani szczegółowego spisu plików. W oficjalnej organizacji firmy na GitHubie nie pojawiło się dotąd osobne repozytorium poświęcone Modelom S i X.
Samo udostępnienie plików nie oznacza open source
W potocznym znaczeniu open source bywa rozumiane jako „można pobrać z internetu”. Formalnie to nieco bardziej skomplikowane. Zgodnie z zasadami Open Source Initiative licencja powinna pozwalać nie tylko zobaczyć kod, lecz także używać go, modyfikować i rozpowszechniać jego zmienione wersje. To ważne, ponieważ wcześniejsza publikacja dokumentacji pierwszego Roadstera nie spełniała wszystkich tych warunków. W repozytorium Tesla Roadster znalazły się między innymi bazy komunikatów CAN oraz oprogramowanie diagnostyczne. Inne pakiety dokumentacji udostępniono za pośrednictwem strony serwisowej Tesli.
Jak zauważa Electrek, w materiałach zabrakło jednak kompletnego kodu źródłowego, pełnych plików CAD, dokumentacji silnika, falownika i baterii oraz typowej licencji przyznającej prawo do kopiowania, modyfikowania i redystrybucji. Dołączone warunki zawierają przede wszystkim wyłączenie odpowiedzialności Tesli.
Roadster został więc „otwarty” głównie w marketingowym znaczeniu tego słowa. Pliki można przeglądać i wykorzystywać jako pomoc techniczną, ale nie otrzymujemy kompletnego samochodu zapakowanego do archiwum ZIP.
Właściciele mogą jednak sporo zyskać
Nawet częściowa publikacja dokumentacji Modeli S i X może mieć dużą wartość. Niezależne warsztaty uzyskają dokładniejsze informacje diagnostyczne, producenci części zamiennych będą mogli łatwiej odtwarzać trudno dostępne elementy, a właściciele starszych egzemplarzy zyskają większą szansę na utrzymanie samochodów w ruchu.
To szczególnie istotne w przypadku elektroniki. Nowoczesny samochód jest uzależniony od sterowników, protokołów komunikacyjnych oraz oprogramowania w stopniu, którego nie przewidywały dawne instrukcje napraw. Mechanicznie sprawny pojazd może zostać unieruchomiony przez komponent, którego nie da się zaprogramować albo poprawnie połączyć z resztą systemu.
Otwarcie dokumentacji ułatwiłoby również pracę naukowcom, studentom oraz małym firmom rozwijającym własne rozwiązania dla samochodów elektrycznych. Nie oznacza to jednak, że na rynku natychmiast pojawią się nowe samochody zbudowane na platformie Tesli. Produkcja pojazdu wymaga specjalistycznego oprzyrządowania, sieci dostawców, testów zderzeniowych, homologacji i spełnienia licznych norm bezpieczeństwa. Projekt może być darmowy. Prasa do tłoczenia aluminium nadal raczej nie będzie.
Model S i Model X ustępują miejsca robotom
Tesla zakończyła produkcję Modeli S i X w kwietniu 2026 roku. Linia we Fremont ma zostać wykorzystana do wytwarzania humanoidalnych robotów Optimus. Decyzja dobrze pokazuje zmianę tożsamości firmy – Tesla coraz częściej przedstawia się jako przedsiębiorstwo zajmujące się sztuczną inteligencją i robotyką, a nie wyłącznie producent samochodów.
Model S miał przy tym szczególne znaczenie dla historii marki. W 2012 roku pokazał, że samochód elektryczny może być szybki, luksusowy i zdolny do pokonywania długich tras. Model X dołączył trzy lata później, wprowadzając między innymi charakterystyczne tylne drzwi unoszone do góry.
Z czasem oba samochody zostały jednak zepchnięte na margines przez znacznie popularniejsze Modele 3 i Y. W 2025 roku Tesla dostarczyła 50 850 pojazdów zaliczanych do kategorii „pozostałe modele”, obejmującej Modele S i X oraz Cybertrucka. Było to o 40,2 proc. mniej niż rok wcześniej. Koniec produkcji został oficjalnie zapowiedziany jako element przygotowania fabryki do przyszłości opartej na autonomii i robotyce, co opisywał The Verge.
Wszystko zależy od tego, co trafi do sieci
Jeżeli Tesla rzeczywiście opublikuje kompletne projekty, kod źródłowy i dokumentację pod otwartą licencją, będzie to jeden z najciekawszych przypadków udostępnienia technologii przez dużego producenta samochodów. Mogłoby to przedłużyć życie obu modeli i stworzyć wartościową bazę wiedzy dla całej branży. Jeśli natomiast firma powtórzy sposób publikacji zastosowany przy Roadsterze, otrzymamy przydatne archiwum wybranych materiałów, lecz nie pełnoprawny projekt open source.
Na razie Model S i Model X są więc otwarte przede wszystkim w deklaracji Elona Muska. A w przypadku Tesli różnica między zapowiedzią a gotowym produktem potrafi być mierzona nie tylko w plikach, lecz także w latach.
Anna Rajczak