
Robot Optimus od Tesli: Od tańczącego człowieka w trykocie do… wolno chodzącej maszyny
Pamiętacie pierwszą prezentację robota Optimus, podczas której na scenę wyszedł człowiek w obcisłym stroju i zaczął tańczyć? To był rzadki moment szczerości, którego Tesli dramatycznie brakuje do dziś – przynajmniej wtedy wiedzieliśmy, że pod maską kryje się coś, co faktycznie potrafi się poruszać bez ryzyka zawieszenia systemu. Kilka lat później Optimus faktycznie istnieje w formie metalowej, choć jego dynamika wciąż budzi skojarzenia z kimś, kto przesadził z ilością kofeiny i jednocześnie zapomniał, jak zginać kolana. Obecnie robot potrafi już nawet złożyć koszulkę, choć robi to pod czujnym nadzorem operatora i w tempie, które sprawia, że leniwce wyglądają przy nim na sprinterów olimpijskich. Elon Musk twierdzi z kamienną twarzą, że Optimus będzie wart więcej niż cały biznes samochodowy Tesli. To odważne założenie, biorąc pod uwagę, że na ten moment głównym osiągnięciem maszyny jest to, że nie przewraca się na prostej drodze – co dla przeciętnego dwulatka jest standardem, a u robota za miliony dolarów uznawane jest za „kamień milowy inżynierii”.
Robotyzacja codzienności w wersji beta (uważaj na palce)
Wizja Optimusa jako pomocnego domownika, który robi zakupy, wyprowadza psa i układa naczynia w zmywarce, jest niezwykle kusząca. Przynajmniej do momentu, gdy przypomnimy sobie o legendarnej „precyzji” spasowania paneli w Cybertrucku. Czy naprawdę chcesz, by robot z tym samym rodowodem inżynieryjnym, który pozwala na centymetrowe szpary w nadwoziu auta, trzymał Twoje dziecko za rękę albo podawał Ci kubek z wrzącą kawą? Perspektywa humanoidalnego robota, który nagle „zgubi zasięg” lub dozna błędu oprogramowania w trakcie niesienia obiadu, dodaje codziennemu życiu dreszczyku emocji, o który nikt nie prosił. Na razie Optimus pełni funkcję genialnego rekwizytu w filmach na YouTube, których zadaniem jest skuteczne odwrócenie uwagi akcjonariuszy od spadających słupków sprzedaży samochodów i rosnącej konkurencji z Chin.

Subskrypcja na egzystencję: „Optimus Prime” albo nic
Jeśli jednak Optimus kiedykolwiek faktycznie trafi do wolnej sprzedaży, a nie tylko do pilnowania hal produkcyjnych w Teksasie, przygotujcie się na najnowocześniejszy model monetyzacji w historii. Możemy śmiało zakładać wprowadzenie subskrypcji „Optimus Prime”, bez której Twój mechaniczny kolega będzie potrafił jedynie stać w kącie salonu i złowrogo świecić diodą. Chcesz, żeby robot odkurzył? To pakiet Clean-Tech za 49 dolarów miesięcznie. Marzysz o tym, by przyniósł Ci piwo z lodówki? Musisz odblokować funkcję „Precyzyjny Chwyt” w aplikacji Tesla. W świecie Elona Muska nic nie jest Twoje na własność – kupujesz jedynie fizyczną powłokę, a za każdą oznakę autonomii i „inteligencji” będziesz płacić do końca życia maszyny. Optimus to nie tylko robot – to Twój nowy, mechaniczny współlokator, który będzie regularnie drenował Twoje konto bankowe, poruszając się przy tym z gracją zardzewiałej lodówki.
Anna Rajczak